Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polonia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 lutego 2013

Niełatwe powroty

     Przeprowadzka do innego kraju, nawet na stosunkowo krótki okres, bywa doświadczeniem trudnym i wymagającym - zwłaszcza podczas pierwszych miesięcy poza ojczyzną. Jak się okazuje, równie dużym wyzwaniem mogą być poemigracyjne powroty.     
     Bernard Fruga wyjechał z Polski ponad trzynaście lat temu - do szwajcarskiego kantonu Nidwalden. Do kraju wrócił pięć lat temu - wraz z żoną i trójką dzieci. O swoich wspomnieniach opowiada wraz z żoną i córkami w reportażu Hanny Bogoryi - Zakrzewskiej pt." Wielki powrót" emitowanym przez Polskie Radio. O wsparciu dla rodzin z dziećmi powracających zza granicy organizowanym przez Fundację Sto Pociech pisaliśmy na blogu PolNe w czerwcu zeszłego roku tutaj.
     W styczniu 2013 Bernard (w trakcie pobytu w Szwajcarii zainicjował i prowadził forum "Polacy w Szwajcarii") - został ponownie zaproszony do  Studia Reportażu i Dokumentu Jedynki, tym razem by opowiedzieć o tym, jak "walczy o lepsze szkoły" - czyli o projekcie "Lider we mnie" i programach edukacyjnych realizowanych w ramach FC Edukacja. Po emisji reportażu odbyła się dyskusja, w której uczestniczyła m.in. Dobromiła Fruga - nauczycielka, a prywatnie żona Bernarda.
        Wkrótce - specjalnie dla PolNe - rozmowa z Bernardem Frugą o porównaniu polskiego i szwajcarskiego systemu edukacji. O tym, kim jest lider, czym różnią się polscy i szwajcarscy absolwenci podstawówek i czy możliwe jest zdanie polskich testów kompetencyjnych bez znajomości polskiego programu nauczania.  
M.S.

Fot. M. Simm
INFO:
         Audycja "Wielki powrót": www.polskieradio.pl/9/325/Artykul/350992,Polski-szok-po-powrocie-z-emigracji
      Audycja "Inna szkoła": www.polskieradio.pl/7/15/Artykul/769243,Zdejmij-z-ucznia-presje-a-stanie-sie-lepszym-czlowiekiem
     FC Edukacja: www.fc.edu.pl

czwartek, 31 stycznia 2013

Wciąż pomagamy

   Z nadzieją czekamy na wasz odzew w sprawie zbiórki rzeczy dla gruzińskich kobiet, o której pisaliśmy tutaj. Dziś publikujemy tekst po francusku, który możecie udostępnić swoim francuskojęzycznym przyjaciołom i znajomym. Warto pomagać!

     Deux soirées polonaises et action de solidarité.

     Je vous transmets le message de mon amie Agnieszka Dudrak qui est assistante et doctorante à l'Institut d'ethnologie de l'Université de Neuchâtel.

     "Je suis maintenant en Géorgie, travaillant sur les questions de violence familiale. Avec une journaliste et une des mes amies, Tinatin Mosiashvili, nous avons décidé de collecter des vêtements et de l'argent pour les victimes de violences domestiques. Les vêtements et de l'argent nous seront distribués aux femmes et leurs enfants. Nous avons besoin de diverses ressources personnelles en fonction de besoin des besoins (vêtements pour l'hiver, des livres pour enfants, des langes, de l'argent pour payer des frais médicaux etc.).
     Où que vous soyez, en Pologne, aux Etats-Unis, en Suisse, ou en Géorgie, s'il vous plaît prenez une minute pour réfléchir à notre action. Même quelques dollars, francs ou zlotys peuvent apporter le sourire à quelqu'un!".

     A cette occasion, pour faciliter la collecte, j'organise chez moi deux soirées. Pour la première soirée, appelée "Soirée salée" je vais préparer des spécialités polonaises salées : des galettes de pommes-de-terre à déguster et de la soupe de betteraves rouges. La soirée aura lieu le vendredi 1 février 2013 dès 19h00 (adresse fournie en message privé).

     Pendant la deuxième soirée, appelée "Soirée sucrée" vous aurez la possibilité de déguster une spécialité polonaise sucrée : des favorki avec du vin chaud. La soirée aura lieu le vendredi 8 février 2013 dès 19h00.

     Pendant ces deux soirées, vous pouvez ramener des vêtements pour les femmes et leurs enfants. Une tirelire sera également mise aussi à disposition.

     Je vous invite cordialement et me réjouis de vous retrouver nombreuses et nombreux pour cette action de solidarité!

     Au plaisir de vous recevoir, je vous remercie d'avance pour votre attention.

     On compte sur vous!
Ela
elzbieta.zuba[at]gmail.com
mag.simm@gmail[at]gmail.com

INFO:
Evénement sur ​​Facebook: http://www.facebook.com/elzbieta.zuba/events

czwartek, 20 grudnia 2012

Do Jolki na pierogi

     Mamy dziś dla was dwie wiadomości, tradycyjnie: dobrą i złą. Dobra jest taka, że mamy polską restaurację! Zła - że niestety, nie w Neuchatel, ale w Zurychu... 
     Jednak Zurych od Neuchatel dzieli zaledwie 160 kilometrów (półtorej godziny InterCity), a prawdziwy smak polskich pierogów, bigosu czy sernika na pewno wart jest takiej wycieczki. Zwłaszcza że - jak zapewnia właścicielka restauracji JolkaPolka, Jolanta Wykrota – serwowane dania mają prawdziwie polski smak, bo przygotowywane są z polskich produktów. W dodatku z prawdziwą pasją. 

PolNe: - Bardzo fajna nazwa. 
JolkaPolka: - Dziękuję. Wymyśliłam ją wspólnie z moimi dwiema siostrami. Bo w końcu jestem i Jolka i Polka.
- Od jak dawna działacie? 
- Dokładnie od siódmego września bieżącego roku. 
- To dopiero pierwsze kroki! 
- Tak, minął dopiero trzeci miesiąc, ale radzimy sobie całkiem nieźle – zwłaszcza w niedzielę mamy dużo klientów. 
- To chyba zasługa bliskości kościoła, w którym odbywają się polskie msze? 
- Rzeczywiście, dużo Polaków przychodzi wtedy do nas na obiad – to dla nich również pretekst do spotkania z rodakami. Wcześniej nie było takiego miejsca, gdzie wszyscy mogliby posiedzieć, porozmawiać. 
- Szwajcarzy też przychodzą? 
- Coraz częściej, co bardzo nas cieszy. Ale odwiedzają nas również Włosi, Niemcy, Rosjanie. Pracujący w okolicy Polacy często przychodzą do nas na lunche ze swoimi kolegami – a potem te osoby wracają do nas ze swoimi znajomymi, rodzinami. Mieliśmy też zamówienia na organizację uroczystości, np. przyjęcia weselnego. 
- Polski ślub? 
- To akurat była para mieszana, Polka i Szwajcar. Jest też spore zainteresowanie organizacją przyjęć z okazji Pierwszej Komunii Świętej – mimo że nasza restauracja nie jest duża, mamy 36 miejsc. 
- Jakie menu zaproponowaliście na przyjęciu weselnym? 
- Przygotowaliśmy zrazy wołowe zawijane z papryką i boczkiem oraz żurek. Była też sałatka jarzynowa, podsmażane pierogi, ciasta, półmiski polskich wędlin: kaszanka, salceson. 
- Jak szwajcarscy goście zareagowali na takie przysmaki? 
- Myślę, że im smakowało, ale generalnie Szwajcarzy podchodzą do takich nowinek z dystansem. Ci, którzy do nas trafili zazwyczaj znają już polską kuchnię – mają znajomych Polaków albo członków rodziny. 
- Wędliny przyjechały z Polski? 
- Tak, tu takich przecież nie ma. Podobnie zresztą jak twarogu do pierogów. Serniki czasami robimy ze szwajcarskiego serka (séré maigre, tutaj przepis, który publikowaliśmy na blogu PolNe – przyp. red.) Niestety, dostawy nie są systematyczne, Polska w końcu dość daleko, a termin przydatności do spożycia tych produktów jest krótki. Jednak pierogi mamy zawsze z polskiego sera, nie da się go niczym zastąpić. 
 - Jaka jest twoim zdaniem najbardziej znana polska potrawa? 
- Oczywiście pierogi! 
- Z czym? 
- Może to trochę zabawne, ale najbardziej popularne polskie pierogi to ruskie, chociaż nadzienie z mięsa, kapusty albo grzybów też jest znane. 
- Co jeszcze proponujecie swoim gościom? 
- Całe menu jest opublikowane na naszej stronie internetowej. Oprócz typowo polskich smaków, mamy też cieszące się dużą popularnością pizze i pasty. Chciałabym podkreślić, że wszystkie potrawy robimy sami, nie używamy nawet półproduktów ani mrożonek. 
- I kto lepi te setki pierożków? 
- Moja mama. 
- Czy na święta przygotowujecie coś specjalnego? 
- Mieliśmy o to wiele pytań, więc zdecydowaliśmy się na typowo świąteczne smakołyki, których nie ma w karcie. Będzie więc między innymi makowiec, sernik, śledzie, uszka z czerwonym barszczem. 
- Można zamówić uszka do domu? Nie każdy radzi sobie z takim wyzwaniem kulinarnym. 
- Zamierzamy przygotować ich więcej, na ile starczy nam sił, również ciast i innych świątecznych przysmaków. 
- Szkoda, że nie jesteście bliżej Neuchatel. 
- Zastanawiamy się nad organizacją wysyłek na całą Szwajcarię – spróbujemy to zrobić w styczniu i sprawdzimy czy w ogóle będzie się to sprawdzać. Pierwszych klientów już mamy. 
- Restauracja będzie pracować w Wigilię? 
- Najprawdopodobniej otworzymy wieczorem, bo pyta o to bardzo dużo osób. Specjalnie na ten wieczór zamierzam zrobić kluski z makiem i kapustę z grzybami. 
- Jestem przekonana, że wielu Polaków bardzo się ucieszy. 
- Mam taką nadzieję. Wielu Polaków bardzo mi też pomaga w tym, co robię, choćby z reklamą restauracji. Polskie środowisko dobrze przyjęło mój pomysł, choć oczywiście była też krytyka, np. że powinno być więcej folkloru, a gości powinny obsługiwać Krakowianki w strojach ludowych. Niestety, na razie pracuję sama, więc czasami nie jest łatwo, ale z czasem na pewno się rozkręci. 
- Chyba już nie jest źle, jak na trzeci miesiąc? 
- Tak myślę! Na początku myślałam, że będzie gorzej – zwłaszcza po pierwszym miesiącu. Zobaczymy co przyniesie Nowy Rok. 
- Dziś podobno macie mieć reklamę w szwajcarskiej gazecie? 
- W redakcji "Tages Anzeiger" pracuje Polka i to ona skierowała do mnie dziennikarzy opisujących restauracje. Myślę, że podobały im się polskie smaki. Sam wystrój zresztą również – obecnie mamy wystawę obrazów polskiego malarza – Jacka Laskowskiego. To głównie polskie pejzaże. Wzbudzają zainteresowanie. 
- Czyli restauracja-galeria: coś dla ciała i coś dla ducha? 
- Być może to się nawet jakoś rozkręci, zobaczymy. Mamy już też stałą imprezę – to piątkowe karaoke. Atmosfera jest zawsze świetna. 
- Skąd pomysł na taką działalność? 
- Choć w Szwajcarii jestem dopiero dwa lata, brakowało mi takiego miejsca, w którym można byłoby się spotkać, a przy okazji zjeść coś dobrego, swojskiego, domowego. Dużo rozmawiałam z ludźmi i okazało się, że im też tego brakuje. Początkowo myślałam o sklepie, ale uznałam to przedsięwzięcie za zbyt ryzykowne. 
- Dlaczego? 
- Produkty muszą pokonać jednak sporą drogę, powinny się dość szybko sprzedać, a po wszelkich opłatach związanych z przekraczaniem granic ich cena musiałaby sporo wzrosnąć – to nie sprzyja dobrej sprzedaży.
- Czy klienci pytają też o polskie alkohole? 
- Oczywiście - najczęściej o Żubrówkę, ale też o Gorzką Żołądkową, czy Chopina – choć to drogi alkohol. 
- A Wyborowa? 
- Wyborową można kupić w szwajcarskich sklepach, ale nie smakuje ludziom. Słyszałam, że jest rozlewana w Niemczech i dlatego nie jest gatunkowo dobra jak ta nasza polska
- Ale u JolkiPolki będzie polska? 
- Zdecydowanie, podobnie jak piwo pszenne, które zamierzam ściągnąć z kraju. I serdecznie wszystkich do siebie zapraszam: na jedzenie, picie, na rozmowę 
Rozmawiała: Magdalena Simm 
Wszystkie zdjęcia: JolkaPolka

INFO: 
Restauracja Jolka Polka 
Birmensdorferstrasse 191
8003 Zürich
Tel.: 044 557-11-11
Kom.: 076 424-21-80, 076 343-57-63 
Godz. otwarcia: wt-nd 9.00-22.00 
http://jolkapolka.ch/ 
https://www.facebook.com/RestaurantJolkaPolka

poniedziałek, 19 listopada 2012

Nastrojowo i... wiosennie

   Rzeczywiście, było wiosennie - choć za oknami szaro-mgliście. Miniony weekend (a przynajmniej sobotni wieczór) udał się koncertowo! Dzięki przyjaciołom z lozańskiego stowarzyszenia (APL) - oraz zaproszonym przez nich gościom: Iwonie Loranc i Miłoszowi Wośko. Dzięki ich muzyce.
     Dwójka artystów cieszyła nas autorskim wykonaniem wielkich przebojów Wielkich Artystów: Marka Grechuty, Agnieszki Osieckiej, Tomasza Wachnowskiego, a nawet Serge'a Gainsbourga (w języku twórcy). Gospodarze zapobiegliwie przygotowali też coś dla ciała: przed koncertem mogliśmy spróbować polskiego bigosu (pyszny!) i przygotowanych przez członkinie APL ciast (szarlotka na szóstkę!).
Mag.

czwartek, 20 września 2012

Muzyka z prezydentem

Szanowni Państwo,
     sprawa jest pilna. Okazało się, że dysponujemy jeszcze dużą ilością zaproszeń na koncert z udziałem prezydenta RP (informacja z ambasady poniżej), możecie zatem zaprosic znajomych Polaków, Szwajcarów, przyjaciół. 
     Proszę tylko o podanie nazwisk i imion tych osób i adresu, na który przesłać zaproszenia (będą sprawdzane z dokumentem tożsamości przy wejściu). Zgloszenia nalezy dokonywac na adres mailowy pani Agnieszki Paciorek agnieszka.paciorek@msz.gov.pl
     Pozdrawiam serdecznie z Lozanny,
Joanna Kondracka, prezes APL


INFORMACJA Z AMBASADY RP W SZWAJCARII:
      Jak zapewne Państwu już wiadomo 4 i 5 października br. z wizytą państwową do Szwajcarii przyjedzie Pan Bronisław Komorowski, Prezydent RP. Przy okazji tej wizyty Ambasada RP w Bernie pragnie Państwa zaprosić na koncert oferowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Z uwagi na krótki termin prosimy o wysłanie do nas informacji (imię, nazwisko, adres) od osób, które chciałyby potwierdzić swój udział w koncercie na email: agnieszka.paciorek@msz.gov.pl co pozwoli nam na wysłanie zaproszeń imiennych, które będą sprawdzane przed wejściem na koncert.
      Uroczysty koncert odbędzie się 5 października br. o godz. 18.30 w Théâtre de Beaulieu w Lozannie. Spektakl nosi nazwę „Głosy Gór”. Gorąco zachęcamy Państwa do jego posłuchania i obejrzenia. Więcej informacji na stronie: http://www.teatrwielki.pl/repertuar/koncert/kalendarium/glosy_gor_w_muzyce_karola_szymanowskiego_henryka_mikolaja_goreckiego_wojciecha_kilara_oraz_fot.html?kid=808

     Poniżej ten sam tekst po niemiecku i francusku - do podzielenia się z przyjaciółmi mówiącymi w tych językach.
Po niemiecku:
     Sehr geehrte Damen und Herren,
Zum Anlass des Staatsbesuches des Polnischen Präsidenten Herrn Bronislaw Komorowski in der Schweiz, wird vom Polnischen Kulturministerium ein Konzert von der Gruppe „Voises of Mountains“ präsentiert. Das Konzert findet am 5. Oktober im Theater de Beaulieu in Lausanne um 18.30 statt. Wir würden uns freuen wenn die Personen, die gern an diesem musikalischen Ereignis teilnehmen möchten uns darüber per Email (Vorname, Name, Adresse) informieren könnten (bis zum 21.09.2012 an die Adresse: agnieszka.paciorek@msz.gov.pl), damit wir die persönlichen Einladungen verschicken können.

Po francusku:
     Messieurs, Mesdames,
A l’occasion de la visite d’état du Président de la République de Pologne Bronisław Komorowski en Suisse, le Ministère de la Culture et du Patrimoine National de la République de Pologne offert le concert „Voix des Montagnes” (http://www.teatrwielki.pl/en/current_listings/concert/kalendarium/glosy_gor_w_muzyce_karola_szymanowskiego_henryka_mikolaja_goreckiego_wojciecha_kilara_oraz_fot-1.html?kid=808).
Le concert aura lieu le 5 octobre 2012 à 18h30 heures dans le Théâtre de Beaulieu à Lausanne.
Pourtant, comme l’entrée au concert sera possible uniquement sur présentation d’une invitation personnelle, on vous demande de bien vouloir nous parvenir (jusqu’à 21.09.2012 à l’adresse suivante:
agnieszka.paciorek@msz.gov.pl ) une information (prénom, nom et adresse) des personnes qui voudraient y participer pour que nous puissions vous envoyer des invitations personnelles.

środa, 12 września 2012

Kabanosy i słodycze

     Uwielbiamy jeździć do ojczystego kraju, prawda? Swojsko, zawsze rozumiemy co do nas mówią, a jedzenie takie pyszne! Jak wynika z naszej mini-ankiety, to właśnie produkty spożywcze przywozimy najchętniej i w najwiekszych ilościach z Polski.
     Dużym powodzeniem cieszą się rodzime wędliny (i nikt kto zna szwajcarskie, suche kiełbasy, chyba się temu dziwił nie będzie), ale zazwyczaj zaopatrujemy się też w słodycze, których przecież w Szwajcarii nie brakuje. Prym wiodą ptasie mleczka i karmelkowe krówki.
     Ponadto przez granicę przewozimy rzeczy, o które w kraju Helwetów trudno, bądź wręcz dostać ich nie można: książki i gazety w języku polskim, kiśele, budynie i galaretki, twaróg, barszcze, niektóre kosmetyki i produkty dla niemowląt.
     
     Poniżej część Waszych odpowiedzi:
- Kabanoski i ptasie mleczko... Koniecznie klasyczne i socjalistyczne tj. waniliowe! - K.
- W Polsce najchętniej kupuję wędlinę, biały ser, budyń, grzybki (śliwki, gruszki) w occie oraz rajstopy dla dzieci. Na pierwszym miejscu (co nie wynika z kolejności wymienienia) są oczywiście książki. O.
- Ser biały, majonez Winiary, buraczki i kiszone ogóreczki - mniam! A.
-  Ja przywożę książki. Dużo książek... Choć staram się ograniczać - nie wychodzi ;-) No i czasopisma. Ponadto oczywiście nasze wspaniałe polskie jedzenie: kiełbasę, kabanosy (to już kupuję na lotnisku, po zważeniu bagażu), krówki, ptasie mleczko, budynie, kiśle i twaróg. Kupowałabym więcej, gdyby książki nie były tak ciężkie! M.
Kabanosy, ser bialy i ptasie mleczko, ale śmietankowe... No i krówki z Kazimierza. A.
-  Olej silnikowy do motocykla ;-). D.
-  To, co już wymienione, plus śliwki w czekoladzie, kisiel, budyń, smalec, grzybki w occie no i długo jeszcze można wyliczać... Dobrze, że w samochodzie dużo miejsca ;o). A.
- Z Polski najczęściej przywożę słodycze (ptasie mleczko, krowki, budynie, kiśle, mieszanki wedlowskie), jakieś kiełbasy, kabanosy, farby do włosów (chcę mieć rude; tutaj nie ma mojego odcienia z Loreal), kosmetyki pielęgnacyjne (kremy, balsamy: Ziaja, AA, Eveline) oraz kolorowe (właściwie te same marki które są tutaj, ale w Polsce są tańsze) oraz leki (Ibuprom, Coldrex, tabletki na gardlo). No i alkohol (Żubrówka). Ah, czesto jestem proszona o majonez Winiary. A.
- My najcześciej przywozimy jedzonko: pierogi ruskie, biały ser, oscypki oraz kiełbasę krakowską suchą, naszą ulubioną :). Do tego oczywiście mnóstwo gazet i magazynów dla kobiet oraz motoryzacyjnych. Bardzo lubię też polskie kosmetyki, więc zaopatruję się w kremy, balsamy i wszelkiego rodzaju żele. Ze względów ekonomicznych natomiast uzupełniamy też w lekarstwa naszą domową apteczkę. Przywozimy również kaszki i inne akcesoria dla naszego małego bejbika, bo wybór w Polsce jest o nieeeebo większy niż tutaj. Można przebierać w smakach i rodzajach produktów. Ale lista importowa jest naprawdę długa i pojemność bagażnika często nie wystarcza... J.
- Książki, gazety, wędlinę, majonez Kielecki, budynie, kiśle i przetwory mojej babci. M.
- Twaróg, kiełbasę, czasopisma dla pań. A.
- Pieluchy i mleko dla dzieci. K.
- Ja również przywożę książki i czasopisma! Poza tym żurek w proszku, mąkę ziemniaczaną, przetwory mojej mamy (w tym nieocenione ogórki kiszone) i twaróg. Myślę, że ankieta może być też w "drugą stronę", czyli "Co przywozimy do Polski!" :-) Mnie poproszono o przywożenie za każdym razem Rivelli i sera na fondue :-)
E.

     Bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim za udział w naszej zabawie! Ankieta "w drugą stronę" ukaże się niebawem. Smacznego! ;-)
Mag.
Foto: Fakty TVN/Wikipedia Kuruni
P.S. Czy wiecie, że kabanosy są typowo polskimi specjałami? Rok temu otrzymały unijne logo i Komisja Europejska wpisała je na listę regionalnych specjalności we Wspólnocie - po zażartej walce z Niemcami. Po uzyskaniu certyfikatu "Gwarantowanej Tradycyjnej Specjalności" wszystkie kraje należące do Wspólnoty mogą kiełbaski produkować, ale tylko Polska może umieszczać na nich unijne, żółto-niebieskie logo, poświadczające najwyższą jakość i doskonały smak. Ale o tym wiecie przecież doskonale.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Witaj szkoło!

Jeszcze w uszach szumią morskie fale,
śpiewa głośno rześki, górski wiatr.
Na wakacjach było, było tak wspaniale,
ale teraz już do szkoły nadszedł czas.
A choć żal nam letnich chwil wesołych,
to do szkoły każdy chętnie mknie,
aby spotkać znów kolegów dobrych 
i przygody opowiedzieć swe.
[piosenka "Witaj nasza dobra szkoło"]
     
     W kantonie Neuchatel właśnie rozpoczyna się nowy rok szkolny - i nasze dzieci już od 8.15 zasiadają w szkolnych ławkach. Życzymy im łagodnego przestawienia na tryb "szkoła" i oczywiście, wielu radosnych chwil!
     Szkoła jest fajna - zwłaszcza, jeśli wspomina się ją po latach ;-)
College des Parcs, Neuchatel

czwartek, 5 lipca 2012

Za Holandią, przed Somalią

     Polacy uplasowali się na 25. miejscu, wyprzedzając m.in. Stany Zjednoczone - tak wynika z raportu podsumowującego zeszły rok dotyczącego populacji w kantonie.
      Pod koniec roku 2011 kanton Neuchâtel zamieszkiwało dokładnie 212 Polaków. Najliczniejszą grupę obcokrajowców stanowią  Portugalczycy (niemal 12 tys.), a za nimi - niezmiennie od czterech lat - Włosi. Francuzi i Hiszpanie. Ogólna liczba zamieszkujących kanton w grudniu 2012 wynosiła 173 009.
     Od sierpnia liczba Polaków wzrośnie co najmniej o cztery - spodziewamy się przyjazdu nowej rodziny. Tak trzymać!

sobota, 30 czerwca 2012

Dla tych, którzy wracają

    W Warszawie w fundacji Sto Pociech powstaje miejsce spotkań dla rodzin z dziećmi powracającymi zza granicy.  Jest to nowa inicjatywa, ponieważ jak dotąd takiego miejsca w Warszawie nie było.
     Planujemy herbatę powitalną, spotkania, warsztaty, konkursy dla dzieci i młodzieży, pokazy zdjęć – a wszystko po to, żeby pomóc powracającym Polakom łagodniej przejść przez okres tej zmiany w ich życiu. Jako osoba, która powróciła z rodziną do Warszawy po prawie 4-letnim pobycie w Budapeszcie, wierzę, że takie miejsce jest bardzo potrzebne.
      Aleksandra Mościcka

wtorek, 5 czerwca 2012

Łukasz Wierzbicki w Lozannie

     Serdecznie zapraszam do Lozanny na spotkanie z pisarzem i podróżnikiem, Łukaszem Wierzbickim. Dla dzieci, rodziców i wszystkich zainteresowanych, niekoniecznie będących dziećmi czy rodzicami.
     Przed spotkaniem istnieje możliwość uczestniczenia w szwajcarskiej mszy świętej o godzinie 10.30, a od godziny 12.00 - piknik (każdy dba o swoje wyżywienie).
     Po spotkaniu kolekta na pokrycie kosztów organizacji przyjazdu pana Łukasza.
Joanna Kondracka,
prezes APL


piątek, 20 kwietnia 2012

Polskie msze


        W kaplicy przy szpitalu La Providance (Neuchatel, Faubourg de l'Hopital 85) odbywają się polskie msze święte: w drugą, trzecią i czwartą niedzielę miesiąca (godzina 10.00).

             Dwa razy w miesiącu po mszy ksiądz Paweł Mielnik prowadzi katechezy dla najmłodszych. Niedzielną tradycją stały się również "pokościelne spotkania" w przyszpitalnej kawiarence, gdzie przy kawie - a często i wybornym polskich słodkościach - toczą się rozmowy na rozmaite tematy.


ŹRÓDŁO: Polska Misja Katolicka w Szwajcarii

niedziela, 11 marca 2012

Na dobry początek

        Stowarzyszenie Polaków w Neuchâtel PolNe zawiązało się w marcu 2012, ale spotykamy się w mniej lub bardziej licznych grupach od kilku lat.
       
     Mieszkający w kantonie Neuchâtel Polacy to coraz liczniejsza, bardzo zróżnicowana grupa. Zaliczają się do niej potomkowie internowanych w Szwajcarii żołnierzy z Drugiej Dywizji Strzelców Pieszych (którzy m.in. budowali tu drogi i studiowali na uniwersytecie), późniejsze pokolenia emigracji politycznej i zarobkowej, a także młodzi, doskonale wykwalifikowani specjaliści zatrudnieni w międzynarodowych koncernach, wysoko wykwalifikowani i doceniani pracownicy licznych w naszym kantonie fabryk, restauracji, rolniczych farm, studenci uniwersytetu oraz pracownicy sezonowi.

     Od pięciu lat wyraźnie daje się zauważyć znaczący wzrost liczby przybywających do kantonu osób, a często całych rodzin. Szukają oni ze sobą kontaktu, organizują się towarzysko, wymieniają doświadczeniami i stanowią dla siebie wsparcie.

     W sprawach związanych ze stowarzyszeniem można pisać na adres: mag.simm@gmail.com (Magdalena Simm - prezes PolNe).