Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwajcarzy w Polsce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwajcarzy w Polsce. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 lutego 2013

Jesteśmy!

     Z wielką przyjemnością prezentujemy dziś zdjęcia nadesłane na zabawę TUTAJ JESTEM, którą ogłosiliśmy tydzień temu (tutaj). Jak widać "na załączonych obrazkach", Polacy w Szwajcarii mają się doskonale.

     Gdzie więc jesteśmy? - jacy jesteśmy? Zapraszamy do oglądania.

Część z nas - jak zresztą zazwyczaj - większą część tygodnia spędziła w miejscu pracy bądź nauki:
Magda, Neuchatel/NE
Jak spędzam 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu
11.02.2013
Ola Bobrowska, Neuchatel/NE
Biblioteka HEM
11.02.2013
Choć niektórzy może niekoniecznie pracując - a przy najmniej nie przez cały czas (ten zagadkowy tytuł...) ;-)

Piotr, Neuchatel/NE
Zdjęcie z biura
11.02.2013

Jednak dobra motywacja zawsze działa - w co mocno wierzymy. I trzymamy kciuki za efekty!

Anna, Lozanna/VD
Moja tablica motywująca do pracy, mało skuteczna...
11.02.2013

Nauka francuskiego może być nie lada wyzwaniem:
Renata, Vevey/VD
Bałagan 
11.02.2013


Podobnie zresztą, jak opanowanie tych nut:

Ola Bobrowska, Neuchatel/NE
Etiuda, której się właśnie uczę
11.02.2013

Nie samą pracą wszakże człowiek żyje - zwłaszcza że wokół tak niesamowite widoki:
Tomasz Sobiesiek, Neuchatel/NE
Spacer nad jeziorem
10.02.2013
P, Neuchatel/NE
Bugnenets
10.02.2013

Czasami podziwialiśmy je przez okno:
Kaja, Lozanna/VD
Widok zza okna - takiego śniegu to najstarsi mieszkańcy Ouchy nie pamietają
12.02.2012

Czasami z okna pociągu:
Ela, Neuchâtel/NE
Widok z pociągu na trasie Neuchâtel - La Chaux-de-Fonds
14.02.2013

A czasami - na ekranach komputerów.
XPM, Fryburg/FR
Widok zza okna
15.02.2013


Ale ten "widok" całkowicie podbił nasze serca. I zgadzamy się z tezą - sięgając po najbliższy kawałek czekolady. Oczywiście szwajcarskiej.
Justine, Colombier/NE
Fantastyczna ta czekolada
11.02.2013

Bardzo spodobały nam się również zdjęcia, na których otaczają nas nasi milusińcy: tym razem psy górą (koty, nie dajcie się!)
Ala, Rzeszów/PL
Z własnego pokoju - właśnie odebrałam maila od Polne, czyta go także Freud,
rude stworzenie

11.02.2013
Karina, Końskie/PL
Tandusia, podłoga u mojej mamy, słodki nos do całowania
12.02.2013
Ela, Neuchâtel/NE
A co tam nowego?
14.02.2013

Nadesłane zdjęcia pochodziły zresztą nie tylko ze Szwajcarii - otrzymaliśmy też fotografie z naszej ojczyzny.
Bernard Fruga, Nadarzyn/PL
Nad dachami Nadarzyna
12.02. 2013

Również z tak miłych miejsc, jak polskie restauracje.
Anita, Warszawa/PL
W restauracji11.02.2013

Pochwalimy się nieskromnie i z radością, że oprócz Szwajcarii i Polski nasi czytelnicy zaglądają na PolNe również na innych kontynentach! Mamy też wielką nadzieję, że przy okazji następnej zabawy dostaniemy również zdjęcia ze Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii, Rosji, Niemiec, Austrii, Holandii i... Tajwanu - czyli krajów, w których - wg statystyk Google - nasz blog czytany jest najchętniej. 

Ania Strzesniewska, Indie
Zdjęcie zrobione przez okno taksówki w drodze do Panjim
11.02.2013

Nadesłane zdjęcia są niezbitym dowodem na to, że jesteśmy też kreatywni - czego przykładem może być poniższe dzieło "podłogowe":
Kaja, Lozanna/VD
Z pokoju dziecięcego, gdzie właśnie siedzimy
12.02.2012

 Czasami jesteśmy nawet twórczy nieprzeciętnie - bardzo dobre zdjęcie w zestawieniu z podpisem przenosi nas do zupełnie innego wymiaru. Niewątpliwie artystycznego.
BoA, Neuchatel/NE
Widok z okna przez kalejdoskop
11.02.2013

Mamy wielką nadzieję, że czasami natchnieniem dla naszych czytelników - choćby jeśli chodzi o spędzanie wolnego czasu - jest nasz blog. 

Ola Bobrowska, Neuchatel/NE
Biblioteka HEM, czytając stronę PolNE
11.02.2013

BoA, Neuchatel/NE
Poranek
11.02.2013

Miłą lekturę zawsze warto umilić sobie dobrą kawą i słodką przekąską - nie tylko w Walentynki!
Magda, Neuchatel/Ne
Ciężko pracując w czwartek po południu
14.02.2013

 A przede wszystkim, nie zapominajmy o celach i o tym, co jest dla nas najważniejsze.
XPM, Fryburg/FR
Data
15.02.2013

 Choćby nawet czekała nas jeszcze długa droga. Pod górę.
M, Cormondreche/NE
Schody do nieba
12.02.2013
     Ale razem - zawsze łatwiej i niewątpliwie przyjemniej.
     
     Jeszcze raz serdecznie wszystkim dziękujemy  za zaangażowanie i wspólną zabawę! Mamy nadzieję, że ta wysyłanie i wspólne oglądanie zdjęć jest dla was co najmniej tak przyjemne jak dla nas.
Magdalena Simm

poniedziałek, 11 lutego 2013

Tutaj jestem

     Pozostajemy w konwencji wesołych poniedziałków, ale dziś proponujemy wam nie żarty, lecz... zabawę! Mamy nadzieję - równie radosną, a na pewno bardziej kreatywną.
    Chwyćcie więc po najbliższy aparat - kompakt, lustrzankę, smartfona, telefon, aparat analogowy, a nawet zabawkę dziecka - od razu zróbcie zdjęcie i przyślijcie je do nas. I już, tyle :-).
     Zależy nam, by zdjęcie było wykonane spontacznie, najlepiej natychmiast po przeczytaniu tego tekstu. Pokażcie gdzie jesteście. Na zdjęciu może być wszystko, co was otacza, na co patrzycie: wasze biuro, kolega (jeśli zgodzi się na publikację fotografii), widok za oknem, kubek na biurku, z którego właśnie pijecie kawę, widok z okna pociągu którym jedziecie, wasz autoportret. Nic was nie ogranicza.
     Na wasze zdjęcia czekamy z niecierpliwością do końca tygodnia (choć liczymy oczywiście, że dziś dostaniemy ich najwięcej!). Prosimy,  by każde zdjęcie podpisane było w następujący sposób: imię i nazwisko (bądź samo imię czy pseudonim), miejsce w którym wykonaliście zdjęcie (może być bardzo ogólnie, np. Neuchatel, ale i szczegółowo: dworzec w Lozannie, kawiarnia Roma, trzeci stolik po lewej od wejście) nazwa kantonu oraz data. Jeśli do zabawy chcieliby się przyłączyć nasi czytelnicy z innych krajów - jesteście mile widziani! Roześlijcie wiadomość do waszych przyjaciół i znajomych. Pokażmy się!
     Zdjęcia opublikujemy na blogu w następny poniedziałek - i trochę przekornie odnosimy się do tekstu Grzegorza Turnaua, bo w końcu jesteśmy tymi, którzy "jechali, wyjechali, stąd się oddalili":

Czy Ci się tutaj uda
Czy Ci się nie uda
Czy Cię byt zaciekawi
Czy Cię strawi nuda

     Mam wielką nadzieję, że nam się udało i nuda nas nie dotyczy! :-)

Magdalena Simm
(mag.simm[at]gmail.com)


I mały przykład:

Mag., Neuchatel/NE,  w domowym biurze, 11.02.2013
Mag., Neuchatel/NE,  za oknem zima, 11.02.2013

środa, 30 stycznia 2013

Związek z Polakiem zakazany

     "Związek małżeński między Polakiem a Szwajcarką jest zakazany" - a przynajmniej w Szwajcarii było tak jeszcze siedemdziesiąt lat temu. Na szczęście okoliczności wywołane przez II wojnę światową zupełnie się już zmieniły. 
     A zaczęło się od tego, że 11, 12 i 13 artykuł Piątej Konwencji Haskiej z 1907 r. sformalizował pobyt na terenie neutralnej Szwajcarii żołnierzy państw walczących: miała ona zapewnić im przede wszystkim wyżywienie i opiekę medyczną. W związku z tym w kraju Helwetów znalazło się w 1940 r. około 13 tys. polskich żołnierzy z 2 Dywizji Strzelców Pieszych oraz pozostali z 1 Dywizji Grenadierów pod dowództwem gen. Bronisława Prugara - Ketlinga. Wkrótce ich pobyt zdefiniował tzw. Plan Wahlena nakazując im pracę (głównie przy budowie mostów, dróg, przy karczowaniu lasów, w kopalniach itp.). 
Fot. Sven De Almeida
     Nasi żołnierze szybko pozyskali przychylność mieszkańców. Władze jednak nie były zadowolone z takiego obrotu sytuacji do tego stopnia, że 1 listopada 1941 r. wydały tzw. Pomarańczowy Rozkaz (wydrukowany na papierze koloru pomarańczowego), który surowo zabraniał bliskich kontaktów Polaków z miejscową ludnością, zwłaszcza z kobietami, podkreślony czwartym artykułem: "Internowanym nie wolno zawierać związków małżeńskich. Zabrania się przeto utrzymywania z nimi stosunków, które mogłyby doprowadzić do tego celu" (podpisane przez ppułk. Henry - ówczesnego Komisarza Federalnego do Spraw Internowania i Hospitalizowania). Pomimo to między Helwetami a polskimi żołnierzami dobre stosunki wciąż pozostawały serdeczne i nawet Pomarańczowy Zakaz nie był w stanie powstrzymać strzał Kupidyna. Było wiele par, które wbrew wszelkim przeciwnościom postanowiły zawrzeć małżeństwo, jak choćby Bronisław Korbaciński i Daniella Pitteloud. Jej rodzinie pochodzenie narzeczonego nie sprawiało problemu, ale w wiosce w której mieszkała (Turin, VS), nie było to mile widziane. Przezywano ją tam „sale Pollack”. 
Fot. Sven De Almeida
     Pierwsza oficjalna prośba o wyrażenie zgody na ślub między internowanym Polakiem a Szwajcarką pojawiła się już wiosną 1942 r. Polski oficer internowany w Turgowi zaręczył się ze Szwajcarką z Berna. Nie otrzymawszy zgody, zwrócił się do Trybunału Federalnego. Władze szwajcarskie motywowały odmowę odwoływaniem się do okoliczności politycznych: polscy żołnierze będąc w stanie wojny z innym państwem nie są w stanie potwierdzić swojej sytuacji prawnej czy cywilnej, a starania przez stronę szwajcarską w celu uzyskania polskich niezbędnych dokumentów do zawarcia małżeństwa są praktycznie niemożliwe. Tłumaczono to chęcią zapobiegnięcia bigamii (takie przypadki zdarzały się już podczas I wojny światowej) czy porzuceniu rodziny przez żołnierza po zakończeniu wojny. Prasa szwajcarska (n.p.: "Le Nouvelliste") piętnowała zachowanie szwajcarskich dziewczyn i podsycała wrogość: "bo w czymże są oni (czyli internowani Polacy) lepsi od naszych rodaków?" 
Fot. Sven De Almeida
      Zdarzało się też dość często, że ze związku Polaka ze Szwajcarką na świat przychodziły nieślubne dzieci. Nawet jeśli ojciec dziecka uznał swoje ojcostwo i wykazywał chęć wychowywania potomka oraz poślubienia matki, rząd szwajcarski odmawiał zgody, bo po zakończeniu wojny ojciec i tak będzie musiał wrócić do swojego kraju wcześniej czy później, więc co się stanie w takim przypaku z dzieckiem? Zostanie ono na utrzymaniu matki i całe to uznanie ojcostwa i tak nie przedstawia zbyt wielkiej wartości. Trzy lata później Pomarańczowy Zakaz miał coraz mniejsze znaczenie wskutek wzrastającej liczby podań o wyrażenie zgody na zawarcie małżeństwa. Ostatecznie negację całkowicie zniesiono dekretem z 1 listopada 1945 r. Wspomniani wcześniej Bronisław i Daniella w końcu otrzymali zgodę na zawarcie małżeństwa i wzięli ślub dopiero 5 czerwca 1945 r. 
Fot. Sven De Almeida
     Takie były realia sprzed 70 lat, to już historia. Wszystko wokół się zmienia i dziś już śluby obywateli Szwajcarii z obcokrajowcami nie wzbudzają jak dawniej tyle sensacji. A na zakończenie przytoczmy wspomnienia właśnie z dnia ślubu jednego małżeństwa – Polki i Szwajcara. Wesele odbyło się w kraju pochodzenia panny młodej, w tatrzańskim Zakopanem i było udanym połączeniem tradycji polskich i szwajcarskich. Msza celebrowana była po polsku (w większej części) i po francusku. Polskie tradycje kulinarne trafiły szwajcarskim gościom do serca, niektórzy podczas pobytu skusili się na oscypka, kaszankę czy pierogi. Szwajcarom szczególnie się spodobało, że wesele nie było sztywne ani na pokaz. Było kolorowo, elastycznie, intensywnie, wzruszająco i w pozytywnych emocjach – toteż goście stworzyli niepowtarzalny klimat i atmosferę. Nawet pogoda dopisała (mimo że rano deszcz lał jak z cebra). Zagranicznych gości zachwyciła także polska gościnność.
        Co tu dużo mówić, dla wielu Szwajcarów Polska nigdy nie była celem wycieczek. Przyjazd na ślub do Zakopanego przekonał ich jednak do nadwiślańskiego kraju i nawet jeśli niektórzy tylko przez kilka godzin widzieli miasta takie jak Kraków czy Warszawę, to wyjechali z mocnym postanowieniem powrotu.
E. Zuba


ŹRÓDŁO: David Michielan, Camps et hommes d'accueil valaisans, w Annales valaisannes: bulletin trimestriel de la Société d'histoire du Valais romand, 2005, s. 69-114.

     Zdjęcia zostały zrobione w Zakopanem (r. 2012), podczas ślubu i przyjęcia weselnego Elżbiety i Jérôme: Polki i Szwajcara. Przeszkód do zawarcia tego związku małżeńskiego nie było - Pomarańczowy Zakaz jest już na szczęście nieaktualny.


Kościół OO. Bernardynów pw. św. 
Antoniego z Padwy. Zakopane. 
Fot. E. Zuba
Fot. Sven De Almeida

poniedziałek, 22 października 2012

Longines na długich łąkach

      Jesienne wakacje dobiegły końca - część z nas spędziła je w ojczyźnie, skąd przywieźliśmy między innymi trochę książek i magazynów. Pochwalcie się, co ciekawego kupiliście!
        My dzielimy się dziś z wami artykułem z ostatniego miesięcznika "Pani" (październik 2012) - a dlatego, że dotyczy on zegarków. Szwajcarskich zegarków. Tekst autorstwa Izy Komendołowicz - polecamy!

INFO: